Gorszy dzień, brak energii i motywacji… Jak zwalczyć porannego kaca biurowego?

Przychodzisz do pracy. Siadasz przy biurku. Uruchamiasz komputer, a po załadowaniu systemu – program pocztowy. Równolegle otwierasz kalendarz, aby sprawdzić, jakie spotkania masz na dzisiaj zaplanowane. Gdy tylko pierwsze nieprzeczytane wiadomości pojawiają się na ekranie monitora, zaczynasz odczuwać zmęczenie i zniechęcenie. Jak na kacu. Biurowym kacu.

Zamiast priorytetowymi zadaniami, zajmujesz się wszystkim innym. Mijają minuty, czasami wręcz godziny, kiedy zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę poza drobnymi mailami, nie zrobiłeś dzisiaj nic sensownego, a przynajmniej nie rozpocząłeś tego, co faktycznie istotne.

W moim przypadku stan ten objawia się zwłaszcza w trakcie sezonu urlopowego (lipiec/sierpień, długie weekendy itp.), po wysiłku związanym z realizacją złożonego projektu lub w dniu, w którym nie mam zaplanowanych krytycznych zadań (lub gdy są to zadania nieprzyjemne w realizacji).

Co zrobić w takiej sytuacji? Jak szybko wyleczyć się z takiej niemocy?

Paradoks małej listy zadań

Wydawałoby się, że mała ilość obowiązków powinna nas motywować – w końcu im prędzej wykonamy zadania, tym będziemy mogli szybciej wyjść z pracy. A jeśli i tak musimy przepracować określoną ilość godzin, wówczas możemy zwolnić tempo i skupić się na dokładniejszej realizacji. Tymczasem na podstawie rozmów ze znajomymi, a także na swoim przykładzie zauważyłem pełną prawidłowość: im mniej „gorących” zadań zapisanych na liście, tym wolniej idzie praca.

Wytłumaczenie tego paradoksu wydaje się dość proste. Duża ilość zadań podnosi adrenalinę, wymaga mobilizacji i koncentracji. Nie możemy pozwolić sobie na opieszałość, ponieważ rzadko kto – może poza pracoholikami – chce siedzieć po godzinach kosztem czasu prywatnego.

Z drugiej strony, mała ilość obowiązków może rozleniwiać. Powoduje, że nie wykonujemy zadań tak sprawnie i szybko, ponieważ w zanadrzu mamy jeszcze „cały dzień”. To może tłumaczyć, dlaczego pod koniec dnia wydajność pracowników zaskakująco mocno idzie do przodu, a część z nich właśnie po godz. 15:00-16:00 potrafi zrealizować więcej zadań niż w przeciągu całego dnia.

Czy to oznacza, że powinniśmy sztucznie powiększać swoją listę zadań, aby wywołać w sobie wrażenie ciężko zapowiadającego się dnia? Nie ukrywam, że kilka razy z powodzeniem stosowałem taką taktykę 🙂 W większości przypadków umysł nie daje się jednak nabierać na takie sztuczki. Poza tym bardzo rzadko miewam momenty, gdy mogę się ponudzić 🙂

Pułapka perfekcjonizmu i wysokich oczekiwań

Czasami tkwimy w niemocy przez wysokie oczekiwania względem osobistej efektywności. Trzy dni z rzędu praca szła nam koncertowo. Wspinaliśmy się na szczyty swojej osobistej wydajności, aby czwartego dnia wykonać „jedynie” 50% normy. Piątego dnia czujemy się całkowicie wypruci i zniechęceni. Tak jakbyśmy nie byli w stanie zaakceptować drobnych porażek (nie wspominając o tych większych rzutujących na nasze relacje z klientem czy postrzeganie nas przez otoczenie biznesowe). Jak się wspinamy, to zawsze do góry. Przystanek w drodze lub powrót do poprzedniej bazy absolutnie nie wchodzi w grę.

Takie podejście do sprawy to nie tylko dowód oderwanego od rzeczywistości spojrzenia na świat, ale również źródło frustracji i kiepskiego humoru w ciągu dnia. Nie można oczekiwać, że będziemy działać na 100% naszych możliwości przez cały czas. Przyznaję, że to nieco głębszy problem, z którym nie można poradzić sobie ot tak, za pstryknięciem palcami (z pewnością poruszę jeszcze ten wątek). Warto jednak uświadamiać sobie, kiedy wymagamy od siebie pełnej mocy. Czasami po prostu trzeba wyluzować. Jutro też jest dzień.

Poranny kac – jak sobie z nim poradzić

W większości sytuacji możemy jednak mierzyć się z ogólnym zniechęceniem, brakiem energii i motywacji. Jeszcze kilka minut przed wejściem do biura byliśmy całkiem nieźle nastawieni do pracy, a chwilę później po prostu to uczucie ulatuje. Lista zadań jest wypchana po brzegi, a mimo to czujemy się sparaliżowani. Jak poradzić sobie w takiej sytuacji?

  1. Bądź szczery wobec siebie – zaakceptuj sytuację

    Czujesz się gorzej? Nie masz wystarczającej energii, aby z werwą zabrać się do codziennych obowiązków?

    Tak bywa. Po prostu. Nie możesz codziennie pracować na pełnych obrotach. Niezależnie od tego, jak fascynującą masz pracę (z resztą nie wszystkie obowiązki muszą Cię kręcić), w końcu dopadnie Cię zmęczenie lub zniechęcenie. Organizm powie „Dość! Muszę odpocząć” albo „To jest nudne, mam ochotę na coś innego”. Niekiedy wstaniesz lewą nogą lub niedośpisz i to automatycznie odbije się na twoim poziomie energii i wydajności.

    Pogódź się z tą sytuacją. Nie obrażaj się na świat, na innych (np. że nie dali Ci się wyspać), czy jeszcze gorzej – na siebie. Wprowadzanie się w stan poczucia winy, że nie jesteś w stanie zająć się obowiązkami z równie wielką ochotą i czerpać z tego satysfakcji, tylko pogorszy twoje samopoczucie.

    Bycie w dołku przez jeden-dwa dni to żadne przestępstwo. To normalny stan. Jesteś tylko człowiekiem. Dzisiaj jesteś po prostu zmęczony i nie masz energii. Kropka.

  2. Bądź szczery wobec innych – czy musisz udawać herosa?

    W zależności od twoich relacji z szefostwem, współpracownikami, czy najbliższymi daj znać, że dzisiaj czujesz się nieco gorzej. Poproś o wyrozumiałość i zrozumienie. Wszyscy jesteśmy ludźmi i potrafimy się wspierać.

    Jeżeli nie możesz liczyć na wsparcie swojego otoczenia, spróbuj się wyizolować. Załóż słuchawki, włącz muzykę, na którą masz ochotę. Przenieś się do innego pomieszczenia. W skrajnym przypadku pozostanie Ci praca z domu lub jednodniowy urlop na naładowanie baterii.

  3. Zacznij powoli

    O ile nikt nie wymaga od Ciebie podjęcia działania natychmiast (co może wynikać z wcześniejszych ustaleń, zaplanowanych działań i terminów oddania pracy), wprowadź się w tryb pracy w wolniejszym tempie. Stopniowo.

    Poranny „kac biurowy” przypomina sytuację biegacza, który przed intensywnym wysiłkiem musi się porządnie rozgrzać zaczynając od powolnego truchtu i rozciągnięcia mięśni. Podobnie nie powinno się gazować nierozgrzanego auta, bo to tylko grozi awarią silnika.

  4. Zapomnij o pozostałych obowiązkach

    Nie jestem wielkim fanem techniki „zjadania żaby”, jako pierwszego zadania. Te największe, najpoważniejsze, najbardziej odpowiedzialne zadanie lub cel dnia wcale nie musi motywować. Wręcz przeciwnie – może być powodem, dla którego opieramy się wszystkim innym zajęciom.

    Zajmij się czymś przyjemnym, co miękko wprowadzi Cię w codzienne obowiązki, czymś na co faktycznie masz ochotę, co spowoduje, że zamkniesz Facebooka lub stronę z newsami/plotkami.

  5. Skup się na pierwszym kroku

    Skup się na pierwszym, fizycznym, najprostszym kroku. To może być np. otworzenie maila i spokojne jego przeczytanie. Ważne, żebyś był w stanie sobie ten krok wyobrazić, zwizualizować.

    Czasami opieramy się przed rozpoczęciem zadania, ponieważ tak naprawdę nie wiemy, co musimy zrobić w pierwszej kolejności. Niekiedy patrzymy na projekt jako całość, zapominając, że składa się on z małych składowych, którymi jesteśmy w stanie bardzo skutecznie się zająć. Automatycznie taki projekt wydaje się bardzo trudny w realizacji i przez to zniechęcający.

  6. Zaplanuj dalsze działania

    Kiedy już zaczniesz dreptać i wykonasz 1-2 zadania, masz szansę wprowadzić się we właściwy flow. W najlepszym przypadku „kac” przejdzie. Normalnie powinieneś nabrać przekonania, że dzień jest do wyratowania i że możesz osiągnąć jeszcze dość dobre rezultaty. To być może właściwy moment, aby zająć się czymś ambitniejszym.

    Kto wie, może w końcu przełkniesz tę żabę.Nie patrząc na listę zadań, odpowiedz na pytanie: „Co muszę dzisiaj zrobić? Które zadania są najważniejsze?”. Wyznacz pierwszy prosty krok i spróbuj go wykonać.

Zastanów się jakie jest prawdziwe podłoże Twojego kaca. Opracuj indywidualną strategię

Nie ma się co oszukiwać – takie dni zdarzą Ci się jeszcze nie raz, i nie dwa. Każdy, nawet najbardziej aktywny człowiek w pewnym momencie doświadcza kaca biurowego. Niemoc dotyka ludzi o różnym doświadczeniu zawodowym, stanowisku, temperamencie i nastawieniu do pracy. Najważniejsze, aby z tej sytuacji wyciągnąć wnioski i opracować plan działania na przyszłość. Odpowiedz sobie na pytania:

  • Co spowodowało, że tego dnia byłem bez siły? Miałem gorszy nastrój, byłem zmęczony, nie wyspałem się, miałem inne problemy osobiste?
  • Czy udało mi się wystartować? Kiedy? Co konkretnie spowodowało, że ruszyłem do przodu?
  • Jak na przyszłość powinienem radzić sobie w tym konkretnym przypadku?

Jestem ciekaw w jaki sposób Ty radzisz sobie z „porannym kacem”? Jakie kroki podejmujesz, aby ruszyć z miejsca nawet pomimo gorszego dnia? Bardzo liczę na Twój komentarz i z góry za niego dziękuję!

Share this:

Niestrudzenie dążę do rozwoju, zwiększania swoich umiejętności i bycia lepszym człowiekiem. Piszę swojego bloga. Nagrywam vlogi. Uczę się programowania. Pracuję w PR i marketingu. Jestem wielbicielem skreślania zadań ze swoich list to-do.