Czarny Piątek jako test silnej woli

Odnoszę wrażenie, że w „Czarny Piątek” naród ogarnęła jakaś masowa histeria zakupów. Zewsząd wylewają się taaaakie promocje, że wręcz grzechem byłoby nie skorzystać. No właśnie, czy rzeczywiście powinniśmy szaleć i wydawać pieniądze na lewo i prawo?

Żeby nie wyjść na hipokrytę, sam muszę przyznać, że po prostu lubię kupować rzeczy, w szczególności gadżety elektroniczne. Niekiedy zupełnie spontanicznie wpadnie mi do głowy jakiś pomysł i mój umysł zaczyna racjonalizować wydanie w zasadzie każdej kwoty.

Nabycie danego produktu lub usługi (nazwijmy je na potrzeby tego wpisu – X) przeważnie kojarzy mi się z dużym zastrzykiem przyjemności i komfortu. Bardzo łatwo jest mi wytłumaczyć przed sobą i innymi, dlaczego POTRZEBUJĘ dokonać tego zakupu.

Charakterystyczne w takim stanie jest to, że chcę X już TERAZ. Odłożenie zakupu choćby o kilka dni wiąże się dużym dyskomfortem, którego najchętniej chciałbym uniknąć.

Zdaję sobie sprawę, że powyższy opis może brzmieć, jakbym był nieuleczalnym zakupoholikiem. Na szczęście ta ochota na spontaniczne zakupy nachodzi mnie raz na jakiś czas. W przeciwnym wypadku mógłbym pójść z torbami…

Dzisiaj obiektem pożądania stała się konsola PS4 slim, którą na niemieckim Amazonie można kupić po naprawdę dobrej cenie (za mniej niż 900 zł). Co ciekawe, w pewnym momencie byłem już naprawdę bliski zamknięcia transakcji, ale znając siebie i swoją porywczość wiedziałem, że podobnie jak w 80% innych tego typu przypadkach, po kilku dniach konsola nie będzie już tak silnie eksploatowana. Podskórnie czułem też, że nie jest to produkt, którego naprawdę potrzebuję.

Postanowiłem, że w ten „Czarny Piątek” nie kupię niczego, co naprawdę nie jest niezbędne do życia (np. żywność, chemia/higiena, odzież).

Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek zadaję sobie następujące pytania:

  1. Czy X stanowi zakup pierwszej potrzeby?
  2. Gdyby X miało na stałe promocyjną kwotę Y, to czy dalej byłby to dla mnie atrakcyjny towar?
  3. Czy zakup X wiąże się z moim głębokim marzeniem lub pozwoli mi skuteczniej/efektywniej osiągnąć jakiś cel?
  4. Jeśli nigdy nie kupię X, to czy moje życie ucierpi w jakiś znaczący sposób i w dłuższym horyzoncie czasowym?
  5. W jaki sposób mogę zastąpić X, żeby osiągnąć podobny rezultat?

Nie jestem przeciwnikiem dni promocyjnych, takich jak „Black Friday” czy „Cyber Monday”. Dobrze, że niekiedy można kupić wybrane produkty po silnie obniżonych cenach. Rzecz w tym, żeby robić to z głową, a nie tylko dlatego, że nadarzyła się okazja…

Życzę Ci dzisiaj (i w najbliższych dniach oraz sezonie przedświątecznym) samych udanych oraz uzasadnionych zakupów!

Share this:

Niestrudzenie dążę do rozwoju, zwiększania swoich umiejętności i bycia lepszym człowiekiem. Piszę swojego bloga. Nagrywam vlogi. Uczę się programowania. Pracuję w PR i marketingu. Jestem wielbicielem skreślania zadań ze swoich list to-do.